Koniec drugiego sezonu żorskiej Miejskiej Pasieki właśnie dobiegł końca. Dla małych pracowitych owadów był to czas wytężonej pracy (nie zdalnej!), której efektem były słoiki po brzegi wypełnione smakowitym słodkim miodem. Dlaczego warto po niego sięgać i jaki ma zbawienny wpływ na nasz organizm – to wciąż badają naukowcy, o czym trochę później. Miód to tak naprawdę uboczny efekt procesu znacznie ważniejszego, za który odpowiadają pszczoły, czyli zapylania roślin, bez których szybko pomarlibyśmy z głodu. Jak wyglądał czas tej obfitej w pyszny nektar pracy w żorskiej pasiece?

Sezon rozpoczyna się w czasie, kiedy na termometrach pojawia się 15 stopni Celsjusza. Jest to pierwszy znak dla pszczół, że mogą rozpocząć swoją pracę i wyruszyć na kwietne łowy. Sprzyjająca, ciepła atmosfera i kilkumiesięczne wysiłki przyniosły oczekiwane rezultaty. Pod koniec maja udało się nam zebrać 20 litrów miodu wielokwiatowego, w połowie czerwca natomiast 20 litrów miodu akacjowego, a w połowie wakacji podczas ostatnich zbiorów, aż 30 litrów miodu nektarowo-spadziowego. Jak przebiegał tegoroczny sezon żorskiej Miejskiej Pasieki Bee Bee?

– Początek sezonu nie był najlepszy. Obfity w zimne, pochmurne dni, a w szczególności maj był miesiącem bardzo deszczowym, pełnym niekorzystnej aury. Jednym zdaniem panowały więc trudne warunki pszczelarskie – ocenia Aleksander Sładczyk opiekun Miejskiej Pasieki, członek Związku Pszczelarskiego. – Sytuacja poprawiła się podczas drugiej części sezonu. Długie, słoneczne wakacyjne dni to bardzo dobre warunki dla pszczół. Oczywiście za mocne upały też nie są najlepsze – dodaje. Na pytanie czego, brakuje żorskiej pasiece odpowiada – Z pewnością brakuje roślin, które mają jakiś pożytek. I nie tylko dla pszczół, ale dla innych owadów również. Warto zasadzić jakąś miododajną roślinkę – miętę, bazylię, lawendę. I od razu robi się ładniej.

Miodem pozyskiwanym w naszej miejskiej pasiecie zainteresowali się pracownicy naukowi Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Postanowili wziąć pod lupę (i mikroskop) produkty wychodzące pod szyldem żorskiej pasieki i zbadać ich wszystkie właściwości.

– Miód stanowi bogatą mieszaninę związków chemicznych o odmiennej naturze. Jego skład może się różnić w zależności od regionu, gdzie jest wytwarzany, jego pochodzenia botanicznego, gleby, na której rosną rośliny, strefy klimatycznej, nasłonecznienia, wilgotności czy procesu jego pozyskiwania – mów Łukasz Nicewicz, pracownik Katedry Fizjologii Zwierząt i Ekotoksykologii. – Co do badań to planujemy sprawdzić właściwości antybakteryjne, czyli to jak miód będzie hamował rozwój bakterii, oraz właściwości prozdrowotne miodów. Analizować będziemy zdolność miodu do „wymiatania” z organizmu tzw. wolnych rodników, będących przyczyną między innymi procesów starzenia, oraz powstawania nowotworów. – mówi pan Łukasz i dodaje: – Co do samych badań to obecnie zbieramy miody z miejskich pasiek z całej Polski oraz z kilku miejsc za granicą. Badania będą prowadzone jesienią, jak uda nam się zebrać dosyć próbek. Wyniki prawdopodobnie będziemy mieli pod koniec roku.

Może okaże się, że widoczny na zdjęciach miód z naszej pasieki będzie lekarstwem na ciężkie choroby, a może nawet całkowicie powstrzyma starzenie? My już teraz, kiedy go kosztujemy, czujemy się jacyś młodsi i piękniejsi. Nawet jeżeli to tylko efekt placebo i nasza słabość do słodkiego… To i tak wierzymy, że nasza misja będzie kontynuowana, a lista przyjaciół miejskiej pasieki i miejsc przyjaznym tym pracowitym owadom będzie się zwiększać. Tego życzymy sobie (i przede wszystkim WAM!) na kolejne sezony.

Fot. MOHA Studio
Źródło: MOK Żory

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj